— Wchodzimy? — spytała się mnie stojąca obok Konwalia, moja przyjaciółka, a zarazem siostra. Obie tak samo niepewnie wpatrywałyśmy się w zamek spowity poranną mgiełką.
— Tak, spóźniłyśmy się trochę, więc chyba nie ma na co czekać.
— Boję się, że mnie tam źle przyjmą...
— Czemu mieliby cię źle przyjmować? — zlustrowałam ją wzrokiem. Szaty, książki, sowa. Wszystko było w porządku.
— Przecież ja mam dwanaście lat! A nie jedenaście jak ty, czy reszta. Znielubią mnie, będą ze mnie żartować —
— Przesadzasz. Po prostu chodźmy, bo zaraz obie będziemy obrzucane wyzwiskami. Myślę, że drzwi są tu normalne — szepnęłam podchodząc do drzwi — i mnie nie wykopią.
— Nell! Teraz to ty wymyślasz. To tylko drzwi. Otwórz je.
Ale zanim zdążyłam to zrobić, szarpnęła za mosiężną klamkę i drzwi nas wykopały. Nie dosłownie, oczywiście.
— No i co ci mówiłam? — spytała ze złością.
— Ty? Ty mi? Raczej ja... — powiedziałam cicho. Trochę się bałam ją denerwować.
— Wejdziemy jeszcze raz?
— Dobra... — wstałam i podeszłam z powrotem do wrednych wrót. WW. W sumie pasuje.
Tym razem nie my je otworzyłyśmy.
— Siostry Nox? Zapraszam, zapraszam... — dozorca wskazał ręką wejście, a naszym krokom towarzyszyło rozpaczliwe kocie miałczenie.
— Norris! — zdenerwowany dozorca pochylił się nad zwierzakiem. — Nie teraz, nie... te uczennice są z najważniejszych magicznych rodzin.
— Najważniejszych? — wykrzyknęła Konwa.
— Magicznych? — zawtórowałam jej.
— A jakżeby inaczej. Tylko panny się trochę spóźniły... — zauważył kąśliwie odźwierny. — No, wchodzicie?
— Nell? — spojrzała na mnie Konwa. Bała się.
— Jasne!
— Wielka Sala — podpowiedział.
Pobiegłyśmy szybko na korytarz. Stosując się do zasady: „Wielka Sala, wielkie drzwi”, otworzyłyśmy te trzecie na lewo. Wszyscy spojrzeli na nas, a McGonagall wyszła na korytarz, zapraszając nas gestem, byśmy ruszyły za nią.
— Dziewczęta, spóźniłyście się. Będziecie musiały ponieść tego konsekwencje. Upiekło wam się i jesteście ostatnie na liście. Stańcie proszę obok Toma Golley'a i czekajcie na waszą kolej.
Ruszyłyśmy więc za nią i stanęłyśmy obok niskiego, grubego chłopaka.
— Tom — powiedział półgębkiem.
— Ellie — moja siostra podała mu rękę.
— Lynn — nie zaszczyciłam Golley'a spojrzeniem.
— Teraz jesteśmy tylko my — szepnął zmartwiony. — Jestem szlamą. A wy? Czemu jesteście ostatnie?
— Ja mam dwanaście lat — Ellie wyglądała na zmartwioną.
— A ja po prostu mam to samo nazwisko. Poza tym, wpływ na to miał na pewno fakt, że się spóźniłyśmy.
— Tom Golley — wyczytała powoli McGonagall.
Chłopak podszedł i usiadł na krzesełku. Sięgnął po tiarę i założył ją delikatnie na głowę. Czapka poruszyła się, pojawiły jej się oczy i usta. Nawet nos. Wymruczała coś, czego zagadana z przyjaciółką nie zrozumiałam. Jeden stół zaczął nagle krzyczeć „Hurra!”, „Witamy”, „Następny szczęśliwiec!”. Po ich szatach poznałam, że to Ravenclaw. No cóż, gratulacje Tom.
— Ellie Nox — wszyscy poznali, że jest starsza i pokazywali ją palcami.
— Huflepuff... — Konwalia o coś poprosiła, a wściekła tiara ryknęła:
— Dobra, jak chcesz to masz, ale nigdy się nie odnajdziesz w tym domu! Gryffindor.
— Lynn Nox — oznajmiła McGonagall, gdy moja siostra zeszła z taboretu i usiadła przy stole przekrzykujących się uczniów.
Usiadłam i założyłam tiarę.
— Gryffindor! — krzyknęła wesoło tiara po chwili namysłu.
Podbiegłam do stołu rozbawionych Gryfonów i usiadłam na ostatnim wolnym miejscu, obok Konwy i około piątoklasowego rudego chłopaka.
— Ron — przedstawił się, a później dodał wyciągając szarego, wychudzonego szczura: — A to Parszywek. Jestem w klasie piątej. A ty?
— Lynn. Mam sowę, ale poleciała po list razem z ptakiem mojej siostry. A propoš, to moja siostra — powiedziałam wskazując na blondynkę siedzącą po mojej prawej stronie. — Nazywa się Ellie. Obie jesteśmy w klasie pierwszej.
— Masz dwanaście lat, prawda? — spytał patrząc na nią.
— Mam. A tobie nic do tego — krzyknęła.
Odwrócił się i więcej z nami nie rozmawiał. Wyjęłam iPhona i napisałam szybko pod ławką:
„Wystraszylas go. Wstydz sie!!!! ;p”
Po chwili dostałam odpowiedź.
„I dobrze. Chyba go nie lubie. Jest strasznie wscibski”
„Skad wiesz? Zapytal sie tylko czy faktycznie masz dwanascie lat”
„Wmawiaj to sobie”
„Zamierzam. Ale nie wiem czy prawde mozna wmawiac. Obawiam sie ze bedzie trudno”
Odpowiedzi nie dostałam.
Ellie nachyliła się i szepnęła:
— Wszyscy poszli. Zostałyśmy same. Nie znam hasła.
— Może ich złapiemy, chodź! — krzyknęłam z nadzieją i wybiegłyśmy z sali, a właściwie ja wybiegłam, ciągnąc wolnobiegającą Konwalię.
Stanęłyśmy na rozdrożu.
— Gdzie mamy sypialnię? — spytała.
— Pokój Wspólny — poprawiłam.
— No ale gdzie?
— Nie wiem.
— Zgubiłyśmy się!
— Nie lamentuj. Szkoła jak szkoła, więc będzie mieć napewno tabliczkę na drzwiach. No, chodź!
Pierwsze koty za płoty...
czwartek, 22 grudnia 2016
Pierwsze koty za płoty...
Post INFORMACYJNY.
∞∞∞∞∞∞
„Zastanawiałeś się, czy Hogwart istnieje?
Ale później przestawałeś, bo już jedenastka stuknęła, a listu nie ma...
Tak myślałyśmy z Konwalią.
Do czasu, gdy list zaadresowany: „Do Lynn Nox i Ellie Nox” z zaproszeniem do Hogwartu, pieniędzmi, rozpiską potrzebnych rzeczy i dwoma biletami na peron 9¾ nie trafił pod nasze drzwi.”
Książki pojawiać się będą co dwa tygodnie, dzisiaj jeszcze pojawi się jeden.
Zapraszamy!
~ Lynn&Ellie
© LynnNoxVELnell
„Zastanawiałeś się, czy Hogwart istnieje?
Ale później przestawałeś, bo już jedenastka stuknęła, a listu nie ma...
Tak myślałyśmy z Konwalią.
Do czasu, gdy list zaadresowany: „Do Lynn Nox i Ellie Nox” z zaproszeniem do Hogwartu, pieniędzmi, rozpiską potrzebnych rzeczy i dwoma biletami na peron 9¾ nie trafił pod nasze drzwi.”
Książki pojawiać się będą co dwa tygodnie, dzisiaj jeszcze pojawi się jeden.
Zapraszamy!
~ Lynn&Ellie
© LynnNoxVELnell
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)